Częściowe zaćmienie Księżyca, 28 sierpnia 2028 roku.
Trochę skiepściłem, bo zamiast patrzyć na ekran bawiłem się VPNem. No i jest jak jest.
Śledzenie zglupiało, bo Księżyca ubywalo.
Potem przyszły chmurwy a pod koniec Księżyc mi się ukazał na tle żurawia budowlanego.
Dość aktywny czwartek. W miarę ciepło, więc z samego rana rower — luźno zrobione 50 km, aby zwiększyć kolekcję Garmin badges.
Dwie nowe w kolekcji:
100 km/week
400 km/month
Podczas jazdy wpadł mi do głowy pomysł na małe ficzer w aplikacji TravelWithGarminAndCamera. Po powrocie pomysł zrealizowałem i od dziś na miniaturach zdjęć wyświetlana jest informacja o aparacie.
Wczorajszy obiad, który zrobiłem zasmakował na tyle, że dziś zrobiłem dwie blachy suszonych pomidorów z czosnkiem i ziołami. W oliwie.
Trzecia noc[^1] z Pelikanem. Wczoraj zacząłem wcześniej, bo przed 23:00, i skończyłem ok. 4:40.
Łącznie zebrałem 11h11 minut materiału (1342x30 sekund) z czego do stackowania wybranych zostało 1161 najlepszych.
Poniższy obraz to wynik złożenia 901 klatek (część została odrzucona).
Tym razem odpuściłem sobie jedną czynność (SPCC — Spectrophotometric Color Calibration) i wydaje mi się, że wygląda to atrakcyjniej.
Od dziś, przez kilka następnych dni, będę prezentować, jak będzie się zmieniać obraz Mgławicy Pelikan w zależności od zebranego materiału.
Od czegoś trzeba zacząć
Obudziłem się w nocy około godziny 03:00 i zauważyłem, że niebo jest czyste. No to biorę się za Pelikana.
Mgławica ta jest dla mnie dostępna od około północy (w sensie godziny) — wcześniej przeszkadza siatka dla kotów. ;–)
Teraz, mniej więcej do około 04:30 mogę coś tam zbierać.
Ustawiłem teleskop i… niech się dzieje magia.
Noc pierwsza
Zebrałem 171 klatek po 30 sekund każda, z których wybrałem 122 najlepsze.
Stackowanie
Zdjęcia składałem (ta, ja) za pomocą programu Siril
Po złożeniu obraz jest ciemny a po włączeniu opcji AutoStretch wyglądał on tak:
GraXpert
Trochę wyciągania tła, dekonwolucja, odszumianie i obraz wygląda tak
Siril – stretching, Lightroom – kosmetyka
Pracuję osobno na wersji bez gwiazd…
...i z samymi gwiazdami
Finalnie, po pierwszej nocy obraz wygląda tak:
122 klatki po 30 sekund, czyli razem 61 minut.
Zaczęło się od 48 krzaków pomidorów. Tyle było w planie.
Okazało się, że jest ich bliżej 150 i…
Trzeba coś z tym zrobić
Najpierw sosy, potem sok aż wpadłem na pomysł, żeby je uwędzić i zrobić własny sos barbecue.
Pierwsza porcja wyszła wyśmienita, więc dziś powtórka a całość udokumentowałem fotograficznie.
Manual ;–)
Działka — wędzenie
Pomidory umieściłem na aluminiowych tackach i do wędzarni. Starałem się trzymać przez dwie godziny temperaturę około 60-80 °C, co się udało.
Kuchnia
Obrałem dużą cebulę, pokroiłem na ćwiartki i razem z pięcioma ząbkami czosnku do posiekania i podpieczenia w Lidlomiksie (na potrzeby domostwa nazywany Ratatujem).
Podpiekałem z oliwą 2x7 minut.
Następnie wrzuciłem uwędzone pomidory i wlałem sok, który puściły, zmiksowałem (turbo), dodałem nieco cukru, miodu i soli i zagotowałem.
W trakcie dzisiejszej przejażdżki na rowerze (wreszcie szosa a nie grawel ;–)) zdecydowałem, że czas zmian.
Zmiana ma dotyczyć ArgiluSa. Trzeba zrobić coś innego.
Główna strona w domenie ArgiluS.online zyskała nowe szaty i nie będzie to już stara, statyczna wersja blogu opartego na WordPressie.