Wczoraj postanowiliśmy – jedziemy nad zalew. Tylko nie bylo jasne, na którą plażę. Rano zdecydowałem, po sugestiach koleżanki, że nie jedziemy do Borzygniewu tylko do Maniowa. I to był strzał w dziesiątkę.
Woda w zalewie czysta i ciepła. Dno trochę muliste a plaża kamienista, ale z butami do wody to nie przeszkadzało.
Na miejscu naprawdę dużo osób (i samochodów), ale miejsce jest na tyle duże, że nikt nikomu nie siedział na głowie.
Dużo osób pływało na SUPach za to nie było nikogo na skuterach wodnych.
I świetnie. :–)
Nowa, chwilowa zabawka — deska SUP.
Miejsce: Zalew w Prężycach. Wybraliśmy się na plażę od strony Prężyc. Po drugiej stronie, w miejscowości Uraz, jest Miasteczko portowe
Już pompowanie tego ustrojstwa (mającego ponad 3 metry długości) do ciśnienia 11 psi to niezły trening cardio. ;–)
Najpierw na siedząco/kucąco…
A później już na stojąco.
Równowagę straciłem tylko raz i wpadłem do wody. Ale z rogalem na twarzy. Zajefajna sprawa.
Godzina machania wiosłem, 2 km przepłynięte. W taki upał — rewelacja.